Programy Rodzinne Twoich Chorób – Dogłębna recenzja, Tom 1

Niedawno miałem przyjemność przeczytać książkę Gerarda Athiasa – ciekawe nazwisko. Tytuł jej to „Programy Rodzinne Twoich chorób”. Ok, pomyśli ktoś niewtajemniczony, ciekawe. Ale o co chodzi?

Już wyjaśniam. Autor ma trochę inne, bardzo ciekawe spojrzenie na choroby. I otwiera nam trochę oczy na trochę inny rodzaj biologii, czy też „medycyny” w ogóle.

Sceptycy już zacierają swoje ironizujące ręce, ja jednak czekałem na tą książkę z utęsknieniem. I już od momentu wydania chciałem ją przeczytać.

Gdy w końcu byłem gotowy, wypożyczyłem ją i wchłonąłem w kilka szybkich posiedzeń. I najprawdopodobniej szybkość czytania została zwiększona przez sposób napisania tej książki.

Jest tam mnóstwo historii, historii pacjentów. Leczonych, tudzież rozmawiających na konsultacji z dziwnym „Coachem”, Ezo-mentorem, Josephem.

Do niego to przyjechał autor – tutaj mamy główną historię. Zacyzna się ona nutką biograficzną, jednak sedno jest w spotkaniu Mistrza i Ucznia.

Już ten archetyp bardzo łatwo wchodzi nam w umysł, a dodatkowo spotkanie z nauczycielem obfituje w przykłady wzięte z życia. Jak wiadomo – one docierają do nas najszybciej.

Niestety, przykłady te są dość ogólne, wyjaśnione na szybko i to w dodatku metaforami z języka francuskiego. No cóż, a co z nami, Polakami?

No ale kończmy te wywody dla dzieciaków, i przejdźmy do konkretów. Drodzy bardziej zaawansowani znawcy ezoteryki – poniżej będziecie mogli przeczytać moją recenzję, pełną wad i zalet książki, jej odniesienie do innych pozycji literatury oraz wyjaśnienie metody leczenia przedstawionej przez autora. Zapraszam 🙂

Wady i zalety

Zacznijmy od tego co najgorsze. To znaczy: ta książka nie zmieni Twojego życia. Może bardzo odmienić postrzeganie niektórych spraw, ale doświadczą tego i tak umysły w miarę otwarte. 

Powątpiewam szczerze i osobiście, że przypadkowy lekarz czytający tą książkę nagle zmieni swoją dotychczasową metodykę, powiedzmy zapisywania antybiotyków na kilogramy. Dzieciom. Zadzwoni do pacjentów, przeprosi i zapyta o to, czy ich wujek był na wojnie.

Raczej, jeśli już, zainteresowanym będzie początkujący, otwarty, skierowany na alternatywne metody student. Ewentualnie (o czym wszyscy marzymy) lekarz z doświadczeniem, widzący, że żadna standardowa metoda nie zadziałała. Przynajmniej nie tak, jak powinna.

Jeszcze jedną możliwością są takie dziwolągi jak autor. No i ja, oczywiście. Czyli zainteresowani tematem już od długiego czasu, chętni, lubujący się zagłębiać w temat. I testujący.

Niestety nie skończyłem medycyny, ale także idę w stronę pomagania ludziom, testuję praktycznie każde rozwiązanie na sobie. Do skutku 😉

Metafory i przykłady

Tego typu metafory życiowe, przedstawione w książce raczej zakorzenią się już u mnie na stałe. Znam już oddziaływanie przeszłości na ludzi, przeszłości wyrytej nie tylko w dzieciństwie, ale nawet w rodowodzie.

Przedstawienie ich w taki dosłowny sposób, oddziaływanie pewnych mocnych wydarzeń na całe życie jak i zdrowie ludzi jest dość przekonujące. Tak, to należałoby podpiąć pod zaletę. Niestety, ciemną stroną metafor, że jest to wiedza po części wtórna.

Zwłaszcza, jeśli porównamy książke do „Diagnostyki Karmy”, lub chociażby szkoleń pracy z podświadomością (chociażby Metoda Silvy, czy metafory zdrowia NLP).

Ale zaletą i to potężną są przykłady. Historie opowiedziane w książce, dość nieprawdopodobne, raczej nie zostały wymyślone. Teorie postawione na ich bazie wydają się absurdalne, ale podświadomie logiczne. Metafory są bardzo precyzyjne, także połączenie biologii z wierzeniem danej osoby wydaje mi się bardzo prawdopodobne, zwłaszcza po dziesiątkach lektur i szkoleń.

Poza tym sam autor, jak i jego nauczyciel to raczej w miarę wiarygodne osoby, a nie matołki na siłę wciskające ludziom kit. Czy też może bezowocną wiarę (czytaj – „Sekret”).

Metodologia – Where Are You?

W książce brakuje jednak metodologii. Co ma zrobić chętny – aby się wyleczyć? Jak zobaczyć ukrywany przez całe życie, lub cały Ród Rodzinny schemat?

Metoda nie jest objaśniona w sensie praktycznym, są po prostu wyłożone przykłady, jakby tylko po to, aby zaciekawić. Być może schemat działania „lekarza ducha” zostanie przedstawiony w następnych tomach, tutaj jednak ukazują się jedynie skrawki informacji.

Historie mają objaśnienie, widzimy jak nauczyciel autora zręcznie posługuje się intuicją i wglądem w podświadomość, jednak żadne z nas nie ma takich umiejętności. Powiedzmy, że dla klienta nie jest to problem, skoro ma się tylko zapoznać z metodą i pójść do specjalisty.

Gorzej, że takich specjalistów nie ma. I że oni sami posługują się raczej logiką i medycznym spojrzeniem na chorobę, niż metodami z książki.

A jest to bardziej praca z podświadomością, hipnoza, lekkie wymuszenie odpowiedzi i formułowanie śmiałych hipotez opartych na korelacji znaczenia biologicznego narządu i psychologicznego konfliktu. 

Wyjaśnienie książki

No właśnie, i tutaj mielibyśmy podsumowanie praktyki terapeuty, według „Totalnej Biologii”. Bo – tak nazywa się metoda pracy według Programów Rodzinnych. Możecie sobie znaleźć odpowiednią polską stronę. Ba! Jest tam nawet dość szczegółowy spis chorób i ich powiązań.

Tak, jak pisałem, książka przedstawia bardzo dużo historii, pełnych ciekawych metafor. Metafory te, jak możemy dowiedzieć się z różnych technik pracy z podświadomością bardzo silnie oddziaływają na życie człowieka. Tak jak na przykład bajki – lepiej działają na podświadomość – i później zachowanie człowieka, niż powiedzenie czegoś wprost.

Tutaj zgadzam się w zupełności z autorem, jednak porażająca jest precyzja metafor, zwłaszcza w odniesieniu nie tylko do zachowania pacjentów. Najmocniejsze jest bezpośrednie przełożenie pewnych schematów, dat i właśnie programów, na życie i zdrowie pacjenta.

Co najgorsze – niestety, my sami jesteśmy pozbawieni tej wiedzy na co dzień. Ewentualnie niektórzy, poprzez tradycje, lub otwarty umysł dostają pewne przebłyski. I docierają do lekkiej wiary, tudzież przesądów.

 

Gdzie kupić? Ja zwykle kupuję w bonito, link do książki.

 

Tym razem wypożyczyłem książkę w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie. Taki myk, bo zwykle nie czytam książek jeszcze raz. Chociaż przy tej mocno bym się zastanowił. Historie są na tyle mocne, że warto je jeszcze nie raz sobie powtórzyć.

Autor: enhap

Muzyk, Dotykowiec, Uczuciowy. Kraków.