Wkurzają Cię ludzie? Niestety, przyczyna nie leży w nich

Zwykle denerwujemy się na innych, obwiniamy i oceniamy – uważając to za całkowicie normalne. No bo w sumie – większość tak robi dookoła. Skoro nie mamy możliwości zobaczenia różnych poglądów, nie możemy sobie wyrobić swoich.

Niestety – zniszczymy tutaj tą możliwość zupełnej ignorancji. Przeczytałem ostatnio bardzo ciekawy newsletter od Anny Z Jalla.com.pl na temat blokowania empatii w komunikacji. No i właśnie „jak to robimy?” to dopiero wierzchołek góry lodowej.

Zajmiemy się nim tutaj z przykładu osobistego, wraz z wyjaśnieniem i ciągiem dalszym. Uwaga uwaga, let’s start:

#1 ZAPRZECZANIE UCZUCIOM

Zaprzeczanie czyimś uczuciom (smutku, bólu, poczuciu zmartwienia, zagubienia, trudnościom itp.)

“Nic się nie stało”, “Nie ma się czym martwić”, “E! tam. Nie przesadzaj!”, “No już nie jest Ci aż tak źle…”, “Nie ma się co mazgaić”, “Chłopaki nie płaczą!”

To pierwszy i główny mechanizm, tak często słyszany w rozmowach rodziców z dziećmi. Najlepsza możliwa strategia dla nieznających innej. Dlaczego? Bo jest prosta, jest odrzuceniem, „wykasowaniem” czegoś, z czym nie umiemy sobie sami poradzić.

Sytuacja smutku

Powiedzmy – jak poczujesz się, gdy przychodzisz cholernie smutny z powodu dowolnego do pracy – a Twój znajomy na rozpoczęcie rozmowy powie tylko – „e no co Ty, nic się nie stało”.

Wkurzają Cię ludzie?

To tak, jakbym przyszedł po śmierci matki na drugi dzień do pracy i miał się uśmiechać. Przecież nikogo to nie interesuje, prawda? Współczucie nie polega na negacji, nawet, jeśli druga osoba nie czuje tego samego. I na przykład nie chce czuć.

I najprawdopodobniej uważa, że daje Ci coś dobrego. Przecież próbuje Cię uspokoić, prawda? Ta intencja od dzisiaj może wydać się trochę fałszywa. I czują to Ci zwłaszcza, których rodzinka stosuje podobne zabiegi. Unikając głębszej odpowiedzi.

No cóż, w zwykłym zaprzeczeniu nie ma zbyt wiele empatii, chociaż niektórzy poczują się z tym lepiej, jeśli przy okazji dostaną trochę dotyku (poklepanie). Bo zgra się z ich własną potrzebą ukrywania uczuć, ale i bycia jakoś dostrzeżonym.

E przecież jest spoko

Po co się czymkolwiek przejmować, prawda? Na szczęście są jeszcze inne możliwe odpowiedzi, które o dziwo mogą przynieść lepszy skutek.

Powiedzmy, coś, co stosuję dość często. Zwłaszcza, gdy druga osoba w ogóle nie wyraża w rozmowie uczuć. To trochę dziwne, więc przy okazji staram się uśmiechać i dodać drugiej osobie otuchy:

„Widzę, że czujesz się bardzo smutny, rozumiem to”. Czasami potwierdzam, że to zdarzenie musiało być bardzo trudne, albo jeśli za dużo się uśmiechałem to staram się spoważnieć i potwierdzić, że szanuję uczucia drugiej osoby.

Trudne? Nie do końca. Jeśli szanujesz swoje uczucia i doświadczenia w danym względzie to dasz radę uszanować i innych. Wszyscy jesteśmy wrażliwcami.

Ok, to była część pierwsza. Kto ma ochotę na kolejną?

Autor: enhap

Muzyk, Dotykowiec, Uczuciowy. Kraków.