Jedno ćwiczenie, dzięki któremu nie noszę okularów.

Chociaż mogłyby mi dodać trochę animuszu, czy wyglądu inteligenta – mam wielkie szczęście. Bo nie muszę i najpewniej nigdy już nie będę musiał używać szkieł.

Dlaczego? Głównie dlatego, że zmieniłem myślenie na temat wzroku. Nie jest to odosobniony zmysł, bez możliwości poprawy. Niestety – większość dostosowuje się do kanonu wiedzy, jaką prezentuje społeczeństwo.

„Jak masz wadę to noś soczewki, lub męcz się z okularami”. Czy jednak musi tak być?

Mam dla was – niedowidzących – złą informację. Musi, jeśli nie spróbujesz zrobić czegoś innego. Każdy może mieć wątpliwości co do takiej informacji, nawet jeśli byłaby potwierdzona stosem badań. Te mogą być przecież sponsorowane.

Ale z tego, co wiem na swoim przykładzie – okulista wprowadza Cię w błąd. Może nie wie, może nie doświadczył, albo może nie chce się wychylać. Taki Bates chciał – i pomógł wielu ludziom, ale nauka nie przyjęła jego tez.

Przecież łatwiej jest upychać ludziom produkt, niż uczyć i mierzyć się z porażkami, tudzież szykanowaniem.

Ale są i inni, odważni. Mi nie przeszkadza to, że ktoś mnie zjedzie, bo metoda jest nienaukowa. U mnie działa, i pomaga, podobnie wielu innym osobom. Czy to jest efekt placebo, czy nie – to kwestia do zbadania. A tymczasem:

Tym jednym ćwiczeniem – ale nie jedynym, którego używam – jest

Palming.

W skrócie to widzenie czerni. Nie cierni – widzenie w pełni czarnego obrazu. Nie jest to jednak takie proste i oczywiste. Ćwiczenie nie jest samym wyobrażeniem sobie czegoś czarnego, czy tylko zasłonięciem oczu.

Najpierw trzeba zacząć od oderwania się (od danej czynności, np komputera). Najlepiej zmienić pozycję na relaksującą (usiąść wygodniej, położyć się), ale nie jest to zupełnie niezbędne. Chodzi o przygotowanie się na relaks.

Następnie zasłaniamy oczy. Ukazuje się nam zwykle poszarpany, kolorowo-czarny obraz, dziwne majaki, tudzież odblaski. I w tym wszystkim właśnie – aktywnie czekamy na pojawienie się głębszej czerni. Czyli?

Jedno ćwiczenie

Już tłumaczę. Tutaj potrzebny jest właśnie relaks, i oderwanie od sytuacji, ponieważ myślami możemy koncentrować się na czymś innym. A w ćwiczeniu w dużej mierze chodzi właśnie o … skupienie się na rozluźnianiu. Aktywnie – czyli nie odpływamy myślami, pozostając w napięciu, tylko rozluźniamy okolicę skroni, oczu i głowę, a następnie zagłębiamy się wzrokiem w coraz głębszą czerń.

Szukamy jej, wchodzimy w nią. „Puszczamy” wzrok, tak abyśmy mogli popatrzeć dalej, w bardziej zrelaksowany sposób. Oczy same znajdą głębszą czerń. Możemy mieć z tym problem, jeśli rzadko odrywamy oczy od komputera, lub nigdy się nie relaksowaliśmy/

Ale od tego już są pełne szkolenia z instruktorem, czy chociaż filmiki dostępne w internecie (źródła na końcu strony).

Co ciekawe, wystarczy, że ćwiczenie wykonujemy tylko kilka minut dziennie. Jeden z najciekawszych szkoleniowców wyleczył się w większości dzięki niemu z dość poważnych wad wzroku. Dziwne?

Okazuje się, że podobnie rozluźniająco działa też pejzaż na żywo. Kiedy dłużej jesteśmy na otwartej przestrzeni, wzrok automatycznie dostosowuje się do patrzenia na dalszą odległość. To rozluźnia gałkę oczną, gdyż jest o wiele bardziej naturalne.

Komputery i inne sprzęty (niestety też często je używam) powodują bardzo duże napięcie gałki ocznej. Jeśli nie jest to naukowe określenie, to ja przynajmniej odczuwam duże napięcie w okolicy oczu, skroni i głowy, jeśli zbyt długo koncentruję się na jasnym ekranie ze zbyt małej odległości

Kolejnym ćwiczeniem więc, na zmianę koncentracji wzroku jest – po prostu patrzenie w dal. Oderwanie wzroku i popatrzenie przez minutę na odległy przedmiot już spowoduje zrelaksowanie. To ćwiczenie – o dziwo – jest już polecane mainstreamowo, niestety bez wytłumaczenia.

Owszem, mamy jeszcze wiele innych podobnych technik – wielu używam prawie na co dzień. Powiedzmy zmianę koncentracji każdego oka pojedynczo, czy wielokrotne mruganie. Podobnie zwykły wskaźnik też bardzo zmienia obraz, czy skupianie wzroku na peryferiach widzenia.

Ale o tym już napiszę później 🙂

 

Mały research internetowy w temacie:

http://www.wspolczesna.pl/zdrowie/art/5771835,palming-czyli-jak-poprawic-swoj-wzrok,id,t.html  (średnio polecam, podobnie inne tego typu pierdółkowate strony)

http://www.jogaoczu.pl/relaksacja_oczu.php (polecam o wiele bardziej, dość kompletny przewodnik po ćwiczeniach wzroku)

 

Natomiast moim głównym źródłem były filmiki

„Joga dla Twoich oczu – Meir Schneider”

Autor: enhap

Muzyk, Dotykowiec, Uczuciowy. Kraków.