Jak przestać wkurzać się na ludzi? Drugi błąd i technika naprawcza.

Dzisiaj druga część cyklu – jak przestać się denerwować na innych. (Tutaj Pierwsza). Jak zwiększyć swoją empatię i zrozumieć ludzi, którzy nas otaczają?

Co dla nas może być już dość oczywiste – trzeba to zrobić poprzez zrozumienie Siebie. To piękna i zarazem bardzo trudna „możliwość”. Ale – spróbujmy, a efekt może okazać się niesamowity.

Zatem – druga blokada w dobrym kontakcie między ludźmi to:

#2 OBWINIANIE INNYCH LUB SIEBIE

Obwinianie innych: „Jak zwykle Piotruś coś zmajstrował…”, “Bo ty zawsze coś zepsujesz”, “Sam sobie jest winny”, “To przez Ciebie się nie udało”,

Obwinianie siebie: “Za co się nie wezmę, to zepsuję”, “To przez mnie ta cała zła sytuacja”, „Na pewno przez mnie on/ona jest smutna”, „Chyba przynoszę pecha”.

(źródło Jalla)

Mocne, prawda? Oceniamy, kogoś lub siebie – tak ostro, że praktycznie nie ma już od tego odwrotu. Przecież „musi tak być”.

Niestety – to podstawowa technika odcinająca od rzeczywistości. Przecież, biorąc to na logikę, nie jest tak zawsze. Jeśli coś się zepsuło – nie Zawsze było zepsute, a my nie Zawsze jesteśmy tacy źli.

Raczej rzadko, ewentualnie czasami. Taki podstawowy błąd w retoryce – jakby to rzekli spece od NLP. A po co nam on?

Jak przestać wkurzać się na ludzi

Żeby się zabezpieczyć. Żeby uciec od dalszego złego samopoczucia, śmiertelnego wręcz ryzyka. Śmiertelnego – dla dziecka, które się w nas znajduje.

Podobnie, często podświadomie chcemy powtórzyć sytuacje z przeszłości, której nie możemy jeszcze zrozumieć. Która blokuje nas przed rozwojem. Wyjaśnienie za chwilę, a tymczasem.

Jak to zamienić na coś lepszego?

Ja stosuję trochę inną metodę. Wiem, że „ktoś mnie” denerwuje, ale – skupiam się na tym uczuciu. Na powodach.

Często kryje się pod nimi uzasadniony strach. 

Zachowanie jednak wskazuje na to, że strach jest „zbyt duży”, nieproporcjonalny do danej sytuacji. Bo jest uzasadniony z perspektywy dziecka.

Dlatego staraj się nie niszczyć swoich odczuć poprzednią „techniką” – zaprzeczaniem, albo krytycznym ocenianiem. To, że logicznie wydają się zbyt duże, nie znaczy, że są fałszywe.

Twoje odczucia są prawdziwe, i najprawdopodobniej wynikają z dobrego połączenia z podświadomością, z dzieckiem właśnie, z tą emocjonalną istotką, która reaguje.

Ten maluch reaguje na sytuacje zagrożenia, na bodziec, który przywołuje automatycznie podstawowe reakcje obronne. Nawet, jeśli logicznie nie powinien, albo nie stało się nic koszmarnego. Bo de facto – rzadko dzieje się coś, co może przywoływać lęk tak silny jak strach przed śmiercią.

A okazuje się, że wielu ludzi unika sytuacji, czy boi się czegoś i blokuje tak mocno – jakby coś miało ich dosłownie zmiażdżyć. To są dziecięce zachowania.

I to jest OK! W sensie, warto na to popatrzeć, przytulić Siebie, dać sobie trochę przestrzeni na wyrażenie tego emocjonalnie dużego strachu, czy wynikającej z niego złości. Zobaczyć, że dana sytuacja wprowadza nas w stan niepewności.

I spróbować dać Sobie więcej bezpieczeństwa, powiedzieć Sobie „ochronię Cię, wszystko będzie dobrze, damy radę” a potem dać mocne argumenty na to. „Przecież poradziliśmy już sobie wspólnie z wieloma gorszymi sytuacjami, prawda”? „Pomogę Ci i wspólnie damy radę”.

Jak bardzo schizofrenicznie to brzmi, mega pomaga w kontakcie ze Sobą, w akceptowaniu własnych uczuć. Także w uwalnianiu własnej wrażliwości a ostatecznie w szczęściu.

Ale tak było!

Przecież – z perspektywy dziecka takie wydarzenia BYŁY bardzo dużym zagrożeniem. Jeśli – na przykład ktoś powiedział mu, że „jest kretynem”. Albo matka nie przyszła, gdy potrzebował bliskości. Albo nikt nie wyjaśnił mu jak kontaktować się z ludźmi, żeby go nie odrzucili.

Od razu ocenił Siebie, zwinął się w kłębek i zaczął wymyślać mechanizmy obronne. A jako dziecko łatwo jest skojarzyć zachowania dorosłych, ich opinie – i tak właśnie uciec od przyszłej przykrości.

Ocenić, zanim zostanie się skrzywdzonym. Uciec, zanim ktoś nas zostawi.

Jak mamy być później czuli na innych – jeśli sami kasujemy swoje przeżycia? Później obwiniamy cały świat, właśnie tych innych ludzi, i niszczymy możliwość do zbliżenia się do prawdy.

Że to my ustaliliśmy takie zasady, będąc mali i mając ograniczoną wizję rzeczywistości.

I jak, próbujesz już nowych zachowań?

 

A tymczasem zapraszam do kolejnej części cyklu.

Tutaj poprzednia.

Autor: enhap

Muzyk, Dotykowiec, Uczuciowy. Kraków.