Część Siódma komunikacji bez przemocy – Szantaż. Co z nim zrobimy?

Czasem w rozmowie możemy dojść do granic wytrzymałości. To nie jest zbyt ciekawa sytuacja i warto do niej nie dopuścić. Ale co, gdy złość wygra? Mamy jakieś szanse? Zobacz poniżej

#7 STRASZENIE I SZANTAŻ

Znacie to?
“Lepiej mnie przeproś!”, “Dobrze Ci radzę !!!”, “Lepiej nie wchodź mi w drogę”, “Ja też potrafię być mściwy”, “Jeśli tego nie zrobisz to …”, „Skoro mnie nie słuchasz to (np. przestanę Ci pomagać)?”, „Zrób to bo się przekonasz!”, „Nie wkurzaj mnie bo..

To już siódmy (1,2,3,4,5,6) przykład zabójców naszej wrażliwości. Dość ekstremalny z resztą.

Często też, jeśli dotarliśmy z rozmówcą do tego etapu, sami możemy być dość rozdrażnieni. Chociaż są sytuację, że ktoś grozi nam od tak, bo coś mu się bardzo nie spodobało. Warto więc dowiedzieć sie, dlaczego.

Przyczyna

Szantaż to… wielkie nieporozumienie z samym Sobą. Rozmówcy wydaje się, że druga osoba może coś zmienić w jego świecie. Nieświadomie odczuwamy panikę, i zrzucamy ją gdzie popadnie.

Najlepiej na kogoś, kto jest niedaleko, albo komuś… bliskiemu. Tak, tak, nie zaszantażujesz byle kogo na ulicy. Raczej nie macie połączenia emocjonalnego.

I to też bardzo ciekawy wniosek. Że jeśli ktoś się tak zachowuje to tym bardziej musi mu na czymś – i na nas – zależeć. Pokrętne, co nie?

Pod spodem

Jak zwykle kryje się nasz stary znajomy. Strach. Nie musi być za bardzo logiczny, przecież, jeśli ktoś czegoś nie zrobi – to nie umrzemy. A reagujemy jakby nam się coś poważnego stało.

Gdzieś tam kryją się mocne potrzeby drugiej osoby. Prawdopodobnie – w ogóle nie odnoszą się do nas. Przyczyna leży w przeszłych przekonaniach. I prędzej dowiemy się o niej współczując – niż oceniając, czy uciekając.

A co jeśli…

Jednak często takie mocne wymagania przechodzą pod radarem. Rzadko ktoś się na nas mocno wkurza, krzyczy, czy jest agresywny. Częściej groźba jest ukryta pod pokładem „obowiązków”, „schematów” panujących w domu, czy w związku.

Wtedy my też musimy chwilkę posiedzieć nad pytaniem -> czemu sami w tym uczestniczymy. Czy na pewno nie umiemy powiedzieć „Nie”? Czy nie boimy się przypadkiem odrzucenia?

Związek

Bo wiesz. W związku są zwykle dwie zaangażowane osoby. W pracy też, nie działamy bez szefa, bez partnerów, nie kompilujemy kodu dla samych Siebie.

W relacji zawsze są jakieś zasady, często nie uświadomione. I możemy je zdefiniować, podobnie jak możemy zobaczyć nasze strachy. Jeśli to one trzymają nas w tak „wymagającym” środowisku, to nie wróży zbyt wiele dobrego. Raczej rozstrojenie.

Rozwiązanie

Wyrozumiałość co do ostrego rozmówcy może być trudna w każdym z tych przypadków (zarówno w związku, jak i w pracy). Jest jednak zbawienna. Nie tylko dla rozmówcy, który nie wciągnie nas w swoją gierkę.

Chwilka spokoju, zatrzymanie się i nie reagowanie na siłę będzie lepsze … dla nas. Nawet, jeśli nie znajdziemy od razu odpowiedzi, to przynajmniej nie wejdziemy w kłótnię.

Przy ostrzejszych wrzutkach naszych znajomych czy współpracowników wielu z nas może się od razu wycofać. Przynajmniej ja tak robiłem, myślałem, że lepiej abym się nie odzywał. Przecież druga osoba nie zrozumie.

Ale… kto wie. Może gdy już się uspokoi i potraktujemy ją łagodnie, tak jak pewnie tego potrzebuje – to może otworzy lekko serduszko i posłucha, że jednak takim wymaganiem oboje się zgnieciemy.

To jak, poczekasz chwilę? A dopiero potem odpowiedz.

 

Autor: enhap

Muzyk, Dotykowiec, Uczuciowy. Kraków.