Czy suplementacja jest potrzebna?

To pytanie zadaje sobie niemal każdy – kto czuje się trochę gorzej, kto zaczyna swoją przygodę ze sportem, kto chce zmienić swoją wagę, albo kto po prostu interesuje się żywieniem.

Odpowiedź jednak nie jest prosta jak zwykłe „tak” lub „nie”, bo wtedy każdy z nas mógłby przyjąć za pewnik jedno ze stanowisk. Przytoczę jednak kilka fundamentalnych założeń zarówno zwolenników, jak i przeciwników dodatków. Tak, abyś sam mógł szybciej wybrać swoją ścieżkę.

Problem walki zjadających różne preparaty (na przykład witaminowe) oraz tych, którzy z chęcią by ich pozabijali wynika z założeń i aksjomatów, które często przyjmują za pewnik. Ale kiedy je ujawnimy, to możemy spróbować spokojnie o nich porozmawiać. I dopiero później efekty.

Jednym z nich jest takie:

Bez względu na warunki do zaspokojenia potrzeb organizmu wystarczy zwykłe jedzenie.

Najlepiej naturalne, smaczne i „zdrowe” – cokolwiek to znaczy. Niestety, tutaj muszę się pokłócić. Często powtarzane są tezy, zarówno w środowisku lekarskim, jak i medycyny alternatywnej – że choroby mogą być powodowane brakiem jakiegoś składnika.

Zacznijmy od starego „szkorbutu”. Taka niby wymarła choroba, ale jednak, spowodowana czymś, co dzisiaj dość często dostarczamy w dodatkach żywieniowych. Z drugiej strony – dużo bardziej znane pospólstwu choroby uzębienia. Czy wiecie, że suplementując kompleks witamin (E,D, B12) oraz kwasów tłuszczowych (Głównie omega) możemy znacznie spowolnić i nawet odwrócić proces tej degradacji?

Niestety, nie jest to jednoznacznie potwierdzone. Podobnie mało omawiane są przypadki chorób, czy ostrych „zachcianek” wywołanych brakami. Miałem Moją historię z badaniami braków w organizmie zamieściłem tutaj, tak więc jeśli chcesz sprawdzić czy jest u Ciebie wszystko w porządku, poczytaj sobie chwilę.

Inną dość mocną kwestią jest

Suplementy diet są pełne środków chemicznych.

No cóż, „chemia” to ostatnio dość często powtarzane słowo. Przecież mamy tyle tej chemii nawet w zwykłych pomidorach. Dlaczego więc jeszcze jej dodawać?

Ano dlatego, że większość suplementów wcale taka chemiczna nie jest. Niektóre nawet mogą pomagać w oczyszczeniu z chemii (np. chelaty). Koncentrat, jeśli dobrze zrobiony, bez obróbki termicznej, lub z dobrych składników jest jak najbardziej OK.

Przykład firmy, która mówi o tych sprawach jest Herbalife. Dla nich pewnikiem jest, że normalne jedzenie nie zaspokaja naszych potrzeb jeśli chodzi o ilość minerałów i witamin. Oraz to, że ich produkty wykonane są w sposób wyjątkowo przyswajalny.

No cóż, ja bardzo pozytywnie wspominam przygodę z nimi, i polecam gorąco. Ale, miało być mniej subiektywnie i z wciskaniem własnej tezy.

Idąc więc jeszcze dalej, zniszczmy bardzo mocne argumenty prosto ze środowisk rozwojowych. Ciekawą teorią, przedstawioną na Tedzie (którą można odnieść do naszego tematu) jest:

Diety nie działają, ponieważ mózg kontroluje naszą wagę.

Czy suplementacja jest potrzebna

Może nie jestem tak mądry, ale podważyłbym kilka jej założeń. Na przykład powstało w mojej głowie pytanie, czy odbieramy naszą wagę wzrokowo, czy może jest jakiś inny sposób, w który organizm się z nami komunikuje. „Jest mi dobrze” to tylko wygląd, a „Jest mi źle” to od razu choroby?

A co jeśli to… nasze samopoczucie byłoby lepszym wskaźnikiem? Jeśli czujemy się dobrze, długoterminowo, oraz nasz wygląd się poprawia – to jest dobry znak? Czy z suplementami, czy bez – organizm potrzebuje na prawdę wielu składników, więc po prostu postarajmy się mu dostarczać.

A wagą martwmy się później. Często widziałem dziewczyny, które bez problemu tyły po kilka-kilkanaście kilogramów. Prawie od razu. Mózg się tym nie przejął.

W drugą stronę – widziałem także na żywo przemiany osób, które straciły parę kilogramów na wadze i dzięki suplementacji i ćwiczeniom dały radę. Bez większych problemów, czy wyrzeczeń. Więc?

Ja też nie przybrałem jakoś specjalnie na wadze, ale udaje mi się co roku pobijać poprzednie rekordy wytrzymałości. Samopoczucie i masa mięśniowa jest na plus. Czy opłacało się więc jeść te kilogramy chemii?

Czy szprycowałem się jak narkoman, szukając wieczorami mało używanej strzykawki?

No cóż. Chyba nie. Sprawdź te kilka założeń na własnym przykładzie. No i cóż, zapraszam do dyskusji!

 

Autor: enhap

Muzyk, Dotykowiec, Uczuciowy. Kraków.