Co zrobić jak jestem zmęczony?

Bardziej – co zrobić jeśli mam zasnąć, ale nie mogę. Ponieważ jestem w pracy. Nieprzespana nocka, często także z powodów biznesowych może zabić humor i chęć uczestniczenia w czymkolwiek na dłuższy czas – nie tylko do końca dnia.

Ale zawsze jest nam lepiej, gdy wiemy, jakie mamy możliwości. Pewnie każdy z was przeżył chwilę totalnego wyczerpania i niemocy, ale przy okazji znajdował się … w pracy, lub na wycieczce. Co wtedy? Trzeba mieć jak najbardziej skuteczne strategie. Jakie są moje?

Nie martwcie się – dzisiaj też będzie o emocjach. Staram się wszędzie to wetknąć, ale też zawsze w kontekście ulepszenia Siebie tu i teraz. A nie abstrakcyjnie lub … romantycznie 😉

Właśnie dzisiaj miałem taką rzeczywistą sytuację. Wczoraj rozkładaliśmy sprzęt na bardzo dużą imprezę. Niestety obsługa techniczna ma to do siebie, że musi się namęczyć nie tylko na samym wydarzeniu, ale głównie przed i po.

Przed – okazało się – bardzo ciężkim przeżyciem dla takiego wrażliwiaka. A już pobudka po kilku godzinach i kolejny stres pracownika – włączenie sprzętu przed wydarzeniem… hmmm przesada. No i cóż, musiałem o tym napisać!

Ok, jesteśmy w takiej sytuacji. Zmęczenie obciąża powieki, wczorajszy dzień miga nam jak ekran komputera w pracy. Wiem, czy nie wiem co się dzieje? Co teraz?

Chwila medytacji. Jeśli ktoś wie, co to jest i z czym się to je, to dobrze. Niech sobie o tym przypomni, zwłaszcza w trudniejszych sytuacjach. A jeśli nie? To może być nawet krótka chwilka – obserwacji myśli. Odłączenie się od nich, podpatrzenie do własnej głowy. Wyłączenia się, włączenia przycisku OFF (przynajmniej jeśli chodzi o ocenianie sytuacji) popatrzenia się na to co się dzieje z Tobą. O tym jeszcze za chwilę.

To też myśli często niszczą nam taki dzień. Nie tylko jest koszmarny stan, samopoczucie czy sytuacja. To my to całe wydarzenie właśnie tak oceniamy, organizm bardzo łatwo idzie za tym stwierdzeniem. Zgoda jest – co ciekawe – dużo lepszym rozwiązaniem niż wkurzenie.

Pomyśl więc o chociaż kilku pozytywach danej sytuacji. Omiń irytujący głosik w głowie i dodaj w końcu cokolwiek na plus. To bardzo trudne ćwiczenie, czasami. Da się jednak wprowadzić taki nawyk. I też – znowu w przydaje się też w cięższych dniach. To strategia, która daje smaczne owoce.

ways-too

Mój dzisiejszy przykład? Ok, rozkładaliśmy imprezę całą noc, jestem w cholernie złym stanie, mógłbym zasnąć na stojąco… dramat. Kończę z tą pracą! I tak dalej? Nie, jest parę pozytywów. Ta impreza to szkolenie o wystąpieniach publicznych.

Może w przerwach w zaćmieniu umysłu coś nowego się dowiem? Może nie muszę od razu zabijać szefa i współpracowników, przecież rozmawia mi się z nimi dobrze. Kolejny plus. I parę minut później już czuję się lepiej. I odnośnie uczuć:

Odczuwaj to, co się dzieje w twoim ciele. Czuj. o to znaczy? Tak jak wcześniej. Nie oceniaj sytuacji, przestań standardowo odczuwać tylko ból. Zatrzymaj się i popatrz, co jest pod nim. Co ten ból chce mi powiedzieć?

Gdzie jest „zmęczenie”? Czemu boli, może coś się za tym kryje? Po pierwsze, przecież w końcu sami wpakowaliśmy się w tą sytuację. Może więc w jakiś sposób organizm chce nam coś przez to pokazać?

Tak, to wydaje się bzdurne, ale działa bardzo mocno. Zwłaszcza, jeżeli zamiast budować złe samopoczucie, możemy się zagłębić w organizm. Zobaczyć, co tam jest i … wspierać się. Przytulić się wewnętrznie i nawet fizycznie. Powiedzieć sobie miłe słowa, zwłaszcza, jeśli czuliśmy się źle. Przy najgorszych stanach takie zachowanie ma najmocniejsze – pozytywne efekty.

Idąc dalej – oddychaj! Głębszy oddech to więcej tlenu. To przypomnienie organizmowi o podstawowej potrzebie. to dofinansowanie, ale prawie bez wysiłku. Czasami – zwłaszcza przy zmęczeniu – blokujemy oddech i zapominamy o tym, a odświeżenie to coś, czego żądamy. A na koniec?

Poddaj się. Być może najdziwniejsze. Ale może być niesamowicie skuteczne. Nie atakuj wszystkiego, czy siebie. Tak jak mówiłem o tym przed chwilą – ważniejsze jest wsparcie i szukanie pozytywów. Nawet Na Siłę!

Bardziej, odpuść. Ok to jest w pewnym sensie rezygnacja. Ale nie chodzi mi o to, żeby się od razu pociąć, chodzi o to, żeby się rozluźnić. Nawet na chwilę zmienić nastawienie. Dać sobie spokój, może wszyscy – los, bóg, ludzie – chcieli, żebyś się tu znalazł. Ale to nie znaczy, że musisz psioczyć, możesz to zaakceptować, stwierdzić – a chuj! Poddaję się.

Wdech. Wydech. Rozluźnienie. Ze zmęczeniem da się żyć.

Ale zaplanuj także sobie poważny i długotrwały sen 🙂

Co zrobić gdy jestem zmęczony?

Skorzystałeś?

 

Autor: enhap

Muzyk, Dotykowiec, Uczuciowy. Kraków.