9 lat last.fm I jak wrażenia?

11tego marca tego roku pyknęła dziewiąta jesień wielkiej przygody na jednym z ciekawszych serwisów o muzyce. To oczywiście – LastFm. Znasz?

Znam! Krzyknie każdy, kto słuchał więcej muzyki niż Justina do Obiadu. Albo ktoś, kto chciałby się chociaż trochę dowiedzieć o muzykach, których słucha. Lub poszukać innych, podobnych.

A jak moje wrażenia? Jest ich trochę. Bonusowo dorzucę dużo rozwojowych wniosków z mojej wieloletniej przygody ze Scrobblowaniem.

Po pierwsze – to uzależnia. Włączasz Winampa (Czy inny odtwarzacz), puszczasz swoją muzykę, sprawdzasz, czy Last.fm działa … i koniec. Trudno od tego uciec. Wciąga.

Miałem już w tym przerwę, ale po kolejnej zmianie kompa nawyk powrócił. Teraz, po totalnym zniszczeniu biblioteki i stracie dysku to już całkiem. Czuję się, jakbym słuchał wszystkiego od początku.

Jak nie lubię stałości, to ten nawyk powoduje pewne… usegregowanie. Takie, jak zapisywanie wydatków – i winamp i last z tym dobrze współgrają. Jeden zapisuje wszystko, co przesłuchałem, a drugi wykonuje kopie najbardziej wartościowych informacji w internecie. I dodatkowo daje dużo informacji.

Ale … dorzućmy do tego nawyku coś nowego. Na przykład pisanie. I już zaczynamy być multiinstrumentalistami, pisarzami, muzykami i programistami bazy danych. Tak ostatnio zacząłem pisać, i nawet teraz lecą mi kawałki z folderu „never played”. I większość potem się zapisuje.

I jakie jeszcze wnioski z użytkowania? Po co to komu?

Ano, żeby na przykład sprawdzić, jakie masz gusta. I, jak się zmieniają. Moje preferencje, jak się okazało, były zawsze eklektyczne – to znaczy zróżnicowane. Nigdy nie skupiłem się na jednym stylu, czy artyście, moją domeną był wręcz jak najszersze poznanie świata muzyki.

Głównie elektroniki (oczywiście!). House, Drum and Bass, Chill out, ale i nie bez wielu innych. Nie mam teraz dostępu do chmury tagów, ale…

Tu moje statystyki na dzień dzisiejszy (26.03.2016)

Moje Staty

To dużo? Raczej nie, chociaż ilość artystów nawet mi imponuje 😉 Napisz swoje staty w komentarzu, jeśli masz już dłużej lasta.

Serwis niestety nie jest już tak popularny, zwłaszcza wtedy, gdy były jego początki. Raczej już nie szukam znajomych, czy koncertów przez niego, ale są przypadki osób, które w ten sposób wiele znajdują. Nie dziwię się.

To ogromna baza danych. Podobnie, można z niej skorzystać do wyszukiwania podobnych twórców. Aplikacja podpowiada Ci ich praktycznie od razu.

A poza tym serwis połączył się ze Spotify. Tego drugiego używam rzadziej, ale … czasami warto. Dużo lepszy od radia, jeśli oczywiście znajdziesz swoją stację.

Niestety przez to i kawałki do ściągania są już gorzej dostępne. Ale polecam, w linku możesz znaleźć kilka cudeniek sprzed wielu lat 😉

Przez te eony serwis zmieniał swoje barwy i wygląd już kilka razy. Za każdym razem była burza mózgów i fanów, ale to… częste zjawisko. Powiedziałbym, normalne. Stąd pierwszy wniosek:

Moi drodzy – nie bójcie się zmian. Wielu będzie psioczyć, niektórzy od razu będą zadowoleni, ale ogólnie regułą jest, że boimy się zmian i chcemy się odegrać na zmieniających. Taki nasz umysł.

Niestety zmiany są konieczne, i można się poirytować, ale warto je przełknąć. Jeśli chodzi o lasta – skasowany został cały panel z informacjami prywatnymi. Miałem tam kilka fajnych rzeczy (np. test osobowości, czy obrazek własnej roboty znajdujący się na serwerze AGH). Wszystkie zniknęły. Wkurzające?

Tak! Ale … no cóż. Miałem to gdzieś przez tyle czasu. To może zajmę się czymś bardziej konkretnym? 9 lat last.fm na szczęście nie odebrało mi całego życia.

Teraz serwis ten używam bardzo rzadko. Widać to na załączonym obrazku:

9 lat last.fm

Wracając do wielkich zmian. Jak widać, zająłem się bardziej sobą niż wrzucaniem informacji o muzyce. Chociaż, kto wie, kilka lat temu bardzo mnie to cieszyło. I dalej tworzę, choć o wiele mniej.

Serwis też przyjął to z godnością. Żyje i ma się dobrze. Bo… po pewnym czasie większość z użytkowników i tak się przyzwyczaja do zmian. Musi.

Cóż. Chociaż ja totalnie się zmieniłem, niektóre nawyki pozostają. Czy się przydadzą w czymś więcej, niż znajomości muzyki – nie wiem. Wiem natomiast, że także dzięki last.fm mogłem być DJ’em, stworzyć porządne listy i sprawdzić jak bardzo pokręcony mam gust.

Czy przeżyłbym bez tego serwisu? Na pewno, ale dane zostały by wrzucone w nicość.

A jak Twoje przeżycia z lastem?

Autor: enhap

Muzyk, Dotykowiec, Uczuciowy. Kraków.