Jeździsz samochodem? Jesteś robotem.

Ostatnio spojrzałem na jadącego autem faceta. I tak dziwnie popatrzyłem na to z perspektywy dziecka, pomyślałem sobie… może ten facet… nie ma nóg? Nie widać ich przecież. I niestety biedak jest na stałe połączony z autem, nie może z niego wyjść.

I w sumie nie musi. McDrive nieopodal, a co do odchodów, to … mógłby w jakiś cudowny sposób sprzęgnąć swoje wnętrzności z silnikiem i w spokoju, jak każdy zatruwać powietrze.

Straszna wizja? A może jest tym nutka prawdy, jak w wielu dziecięcych spostrzeżeniach?

Czyli… czy ludzie w samochodach to takie właśnie cyborgi?

Nie do końca. Bardziej, według mnie, jesteśmy teraz… jeźdźcami. Skojarzenia są dość oczywiste.

Jak nie mustangi (dość bezpośrednio) to ferrari (ze znaczkiem konia). Dość silnie wkręcone w marzenia małych i dużych chłopców. Wielkie, mocne samochody, lecz też… pochodne koni. Z wieloma koniami mechanicznymi.

Tak, tak, jeździmy nowymi, brudnymi, strasznymi „Koniami”. Brudzącymi dookoła i tylko usilnie próbujemy się oszukać, że tak nie jest i że nie da się inaczej. Tak, jak byśmy to my sami posiadali te setki koni, koni mechanicznych (po prostu watów mocy, przelicznik tutaj). Jakby nam w tym życiu codziennym mocy właśnie brakowało, codziennie ubywało… lecz niestety. Mam złą wiadomość.

Nie zdobędziemy jej więcej mając samochód. Nawet trąbiąc na innych w najnowszym porsche (też ma konika w logo) dalej ich zatruwamy. I Siebie też. I … odbieramy sobie siłę.

Zamiast się przebiec, przejechać na rowerze, po prostu musimy tam podjechać.

Na tym koniu… w tym koniu trochę wygodniej, nie pada, przyjemne, ogrzewane siedzenia… Wystarczy wydać o wiele więcej pieniędzy, i jest tak cudownie. Szkoda, że cały świat mijamy za szybą.

Nie mówię, że auta nie są w ogóle potrzebne. Może i nie są, ale to już całkowicie „bzdurna” wizja dla ludzi rozwoju i przemysłu. Ok. Ale na pewno problem zanieczyszczenia, spalin, smogu, korków, opłat i tym podobnych dotyka każdego. Zwłaszcza samych użytkowników.

Czy to nie jest bzdura? A co gdyby właśnie wprowadzić więcej elektryków, może kilka z tych szkód udałoby się rozwiązać? Pisałem o tym tutaj, ale chciałem poruszyć temat z innej strony.

Zmienilibyśmy je na autka elektryczne to… skojarzenie z cyborgiem, z egzoszkieletem byłoby jeszcze mocniejsze. Małe, ciche i jeszcze mocniej dopasowane. Jeszcze bardziej zautomatyzowane. A tego nie chcemy, prawda?

Wielu ludzi nie poszłoby na to z jeszcze głupszych powodów. Na przykład elektryk nie miałby tego ryku. Nie byłoby tych odchodów (spalin), na stacji trzeba by było ładować autko co najmniej pół godziny. Masakra.

No i jeszcze wątpliwości, czy baterie są zdrowe dla środowiska.

A cholera z tym czy są zdrowe czy nie! Skoro już musisz jeździć tym zasranym samochodem i pierdzieć mi w twarz, to chociaż prowadź tego niszczącego środowisko elektryka, ale daj mi oddychać!

Wiem! Bez samochodów musielibyśmy zbierać ogórki we własnym ogródku.

Ale w sumie? Może konie, warzywa i własna szklarnia były trochę lepsze niż taki obrazek 😉 ?

 

Jeździsz samochodem? Jesteś robotem

photo

 

Autor: enhap

Muzyk, Dotykowiec, Uczuciowy. Kraków.

  • Zafundowałeś mi apokalipsę na wesoło 😀 Powiem szczerze, że jestem buntownikiem anty-samochodowym, i totalnym beztalenciem. Zrobiłam patent żeglarski, prawko kat. A ale samochód… Nawet nie chcę o.O. Tylko jedno mnie chyba zmusi – w wielu zawodach kat. B to definitywny mus. Ale może to, że jestem kobietą sprawia że samochód nie jest dla mnie źródłem przyjemności. To coś, czego nigdy nie zrozumiem.

    • Dziwne, co nie? Nie wiem, faceci lubią „ujeżdżać to bydlę”. Tak mi się wydaje. Możliwe też – dla mnie przynajmniej – że używamy wtedy wyobraźni przestrzennej. I to sprawia przyjemność.

      No jak widać średnio lubię, ale fascynuje mnie technologia no i … mam kategorię B. Więc do tych zawodów w jakiś tam sposób się nadaje (nie wiem jakie to zawody oprócz dostawcy pizzy ;p). Ale bardziej lubię rower, nawet na kilkanaście kilometrów 😀

      Ale cóż, mus to mus. Tylko pamiętaj, żeby nie trąbić do innych jak zwykły roboto-człowiek, tylko się uśmiechać. Jak już to prawko zrobisz 😉

      • Do tych zawodów zalicza sie m.in… Monitor badań klinicznych. A nawet zwykła praca po przychodniach – do zapomnianych wiosek nic nie dojeżdża, a ludzie tam chorują. Ale i mechanikowi, hydraulikowi i innemu przyda sie prawo jazdy, aby dojechać do klienta. Niestety, podobno człowiek, a raczej – fachowiec bez samochodu jak bez ręki 🙂

        • No najważniejszy to dostawca pizzy, przepraszam bardzo 😉 Takiej bezglutenowej, oczywiście