Chcę działać, ale się… wstydzę.

Czy miałeś kiedykolwiek sytuację, że trudno Ci było oglądnąć niezręczną sytuację w filmie (i wręcz wyłączałeś go)? Czy boisz się działać, gdy efekt może być źle przyjęty (społecznie?) powiedzmy… wyśmiany?

Tak jest – to jest właśnie efekt emocji wstydu, zażenowania sytuacją. Czasami na tyle silnego, że nie można podjąć danego działania, gdyż cały organizm pamięta jakie to straszne.

Wielu z nas przeszło silne, wieloletnie społeczne programowanie jak PRZEJMOWAĆ się sytuacją, bardzo silnie unikać kłopotliwych sytuacji, zachowywać  się zawsze tak jak należy.

Często wręcz nie możemy sobie wyobrazić Siebie w krępującym położeniu.

Zapewne wielu z was chciało coś załatwić, coś zrobić, miało na coś ochotę i… nie mogło. Takie sytuacje pojawiają się często jeśli chcemy zrobić coś swojego – zarówno powygłupiać się jak i załatwić coś dla nas ważnego. Niby sprzeczne, ale chodzi tutaj po prostu o wyrażanie się.

Co więcej, im ktoś jest zdrowszy, bardziej elastyczny – umie sobie poradzić z większą ilością takich sytuacji. Głośny śmiech, wygłupy, czy dążenie do zakończenia transakcji pomimo przeszkód – to przykłady zachowań, które u niektórych powodują już przed rozpoczęciem blokady.

I – co najlepsze – takie zachowania wcale nie są przyjmowane źle (zwykle). A nawet jeśli – to i tak – ZROBIŁEŚ to. Zwłaszcza jeśli efekt był zły, czegoś się nauczyłeś. Nie taki jak można by było sobie wymarzyć (szef odmówił podwyżki) to i tak, nie ma porażek. Są tylko informacje zwrotne[1]

Więc, czy chcecie poznać jedno z podstawowych rozwiązań?

A więc – wstyd to uczucie wgrane nam. Ma zdrowsze zamienniki, które pojawiają się gdy jesteśmy w stanie przyjąć do siebie pewne scenariusze danego wydarzenia. Głównie chodzi mi o te negatywne, kiedy zrobimy coś, co nie spodoba się innym (powiedzmy poplamimy obrus, powiemy coś wyjątkowo głupiego)

Ćwiczenie – wykonaj już teraz, a później wielokrotnie PRZED danym wydarzeniem.

Wyobraź sobie sytuację, która Cię stresuje. Rzeczywiście, usiądź z tym, i nawet jeśli coś Cię blokuje – nie przejmuj się. Po prostu, niech dotrze do ciebie jak najwięcej wrażeń zmysłowych

Najpierw sprawdź w wyobrażeniu NAJGORSZY scenariusz. Zobacz go na ekranie telewizora, lub jak jesteś twardy to po prostu bądź w nim. Nie musisz zamykać oczu, po prostu o tym pomyśl. Zacznij przesadzać. Co się stanie jeśli wszyscy dookoła Cię wyśmieją? Co się naprawdę stanie jeśli szef zacznie w Ciebie rzucać przedmiotami z biurka? Jeśli zacznie wrzeszczeć, wezwie policję i zaczną Cię spisywać za naganną i obrzydliwie obleśną prośbę o podwyżkę?

Jakie najgorsze możliwe, już prawie abstrakcyjne negatywne konsekwencje może wywołać twoje zachowanie? Czy ktoś Cię pobił? A nawet jeśli, to czy to CI przeszkadza?

 

Przed samą sytuacją, jeśli emocja jest zbyt duża – weź głęboki oddech i przypomnij sobie, że nic Ci się nie może stać. Nikt Cię nie skrzywdzi, nie pobije, i nawet jeśli coś zepsujesz – to co najwyżej ktoś się będzie śmiał (lub pokrzyczy).

Dlaczego przed a nie w trakcie? W samej sytuacji jesteśmy poddanymi stresu i działania. Emocje i przekonania pojawiają się z automatu, więc nie mamy za bardzo czasu usiąść i zmienić swoje nastawienie. Jesteśmy w żywiole (bo przecież chcemy zrobić coś swojego, wychodzi to z nas)

Bezpośrednio przed sytuacją najlepiej jest wyobrazić sobie pozytywny scenariusz (jeśli już ktoś nie boi się sukcesu). W książkach zawartych jest więcej ćwiczeń (które postaram się wam przedstawiać), po wykonaniu których bardzo się wzmacniamy. Przed wieloma czynnościami, które kiedyś nas straszyły niewiadomymi konsekwencjami pojawiają się przyjemne myśli wzmacniające powinny nam się w głowie pojawić przyjemne myśli wzmacniające, które będą powodowały chęć działania.

Natomiast bezpośrednio po działaniu, kiedy zrobimy to, co chcemy zwykle pojawia się bardzo dobra emocja pozytywna. Zostańmy z nią jak najdłużej, zakotwiczmy ten stan, a później wyciągnijmy lekcję. Czy coś mogło być lepiej?

Osobista historia: dla mnie bocznym wyjściem od uczucia wstydu (którego do nie dawna nie umiałem w ogóle określić) było specjalne robienie dziwacznych akcji – ale tylko gdy miałem publiczność. Nie musiałem się bać reakcji większej ilości ludzi (że ktoś mnie przez to pobije/opluje i poczuje się z tym niesamowicie źle) – gdyż miałem także kogoś ewidentnie po mojej stronie. Nawet jeśli zrobiłem coś głupiego, ten ktoś śmiał się, ale pozytywnie, był ze mną. Takie miałem wyjście z pułapki, w którą wprowadza nas „wstydliwe” wychowanie.

Tak więc – do dzieła!

 

John Bradshaw -Toksyczny wstyd

Albert Ellis – Głębokie uzdrawianie emocji

Autor: enhap

Muzyk, Dotykowiec, Uczuciowy. Kraków.